czwartek, 12 lipca 2012

Wierszyki humorem zaprawione




Autor: Anna Edyk-Psut
Tytuł: Chmurki-baranki i inne bajki
Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
Liczba stron: 47

Uwielbiam takie małe, niepozorne książeczki, w których można odnaleźć wesołe i mądre historyjki. A historyjki są naprawdę niezwykłe, bo widać, że pisane są wrażliwym sercem. Anna Edyk-Psut debiutowała w 2004 roku tomikiem Bajeczki do podusze-czki. I sama sobie zadaję pytanie, jak to się stało, że dopiero teraz trafiła w moje ręce twórczość pani Edyk-Psut? No jak? Zgapiłam się i tyle, ale teraz nadrabiam zaległości w lekturze. Pani Anna z wykształcenia jest pedagogiem i od dwudziestu lat uczy w szkole podstawowej. A kiedy zaczęła się jej przygoda z pisaniem dla dzieci? Autorka odpowiada: nie wiem, kiedy to się zaczęło, to pisanie z potrzeby serca. Na początku pisałam wierszyki i inscenizacje na potrzeby mojej pracy, a potem znalazłam w bajkach odpoczynek i satysfakcję. Natchnienie znajduję w słońcu, drzewach i kwiatach rosnących w moim ogrodzie, staram się żeby był miejscem intymnym, tajemniczym i niepowtarzalnym. Jestem domatorką, nie kuszą mnie dalekie wyprawy, najchętniej leżę na leżaku, piję kawę i głaszczę psy za uchem. Dobrze, że mam wolne wakacje, bo mogę wtedy pisać .
Wierszyki łatwe, proste i przyjemne, a jednocześnie bardzo melodyjne od razu wpadają w ucho, nie tylko najmłodszym. Jemiołuszki, pliszki, wróble, to tylko nieliczni bohaterowie zabawnych wierszyków. Większość z nich zakończona jest zgrabną i mądrą puentą. A gdzie się kręcą mole książkowe? Wszędzie ich pełno i za regałem, że w bajkach między kartkami. A co się stanie, jak mole dostana się na strych i zjedzą stare gazety? Same kłopoty z tymi molami, ale nasza bohaterka nadała swoim molom imiona i mole te, mają zadanie niebywałe: chronią wszystkich książek. Powiem, że nie wiem co bym zrobiła, gdyby mole zaatakowały moją biblioteczkę. Lepiej się nad tym nie zastanawiać. O strachu na wróble chyba każdy z nas słyszał. Jednak strach z naszego wierszyka miał trochę inne zajęcie. Wybrał się pewnego razu do miasta i ubrał się gustownie, bo już dosyć miał podartych łachmanów. Możecie się domyślić, że stracił poważanie wśród innych strachów. Ale nasz strach wcale się nie załamał i znalazł sobie wolny etat w … sklepie. A jakie stanowisko zajmował? Najlepsze dla stracha- posada manekina. Zaskakujące czasem poczynania bohaterów wywołuje uśmiech na twarzy. Rymowane wierszyki łatwo wpadają w ucho i dzięki temu ułatwiają dzieciom naukę wierszyków na pamięć. Pamiętam, jak byłam małym dzieckiem, to wszystkie wiersze w mig zapamiętywałam, właśnie dzięki obecności rymów. A jeśli chcecie poczytać o pewnej żabie, która zapragnęła odwiedzić stolicę, to zapraszam serdecznie do lektury.
Wiersze w sam raz dla dużych i małych, tak na początek (niestety)deszczowego lata . W pochmurne dni poprawia nam nastrój, a w słoneczne naładują nas dodatkowo dużą dawką humoru. Polecam.

PRZYPOMINAM O MOIM KONKURSIE!!!

3 komentarze:

  1. przygarnęłabym z chęcią i poczytała razem z córcią :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna książka dla milusińskich :)

    OdpowiedzUsuń