poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Z króliczkiem




Autor i ilustracje: Heidi D’hamers
Tytuł : Mały króliczek i jego najlepszy przyjaciel.
Tytuł oryginału: Een grote vriend voor Klein Konijn
Przekład z języka angielskiego: Lucyna Burzyńska
Miejsce i rok wydania: Kielce 2011
Wydawnictwo: Jedność dla dzieci
ISBN: 978-83-7660-385-8
Liczba stron: 25

Każdy z Was, kto zagląda na mojego bloga na pewno zauważył, że ostatnimi czasy mam słabość do literatury dziecięcej. W każdej potrafię znaleźć coś dla siebie. Widocznie wciąż jestem jeszcze w środku małym dzieckiem. Tym razem urzekła mnie historia pewnego króliczka, ale o tym za chwileczkę. Chciałabym tylko po raz kolejny pochwalić Wydawnictwo Jedność za kolejną wspaniale wydaną książkę, która po prostu zachwyca pod każdym względem.

A teraz zapraszam do zapoznania się z głównym bohaterem. W domu, w wygodnym fotelu odpoczywał sobie Mały Króliczek, który po ugotowaniu zupy i upieczeniu ciasteczek postanowił sobie poczytać. Na zewnątrz było zimno i ponuro, a przede wszystkim padało, więc nie można było się wybrać na spacer. Jednak nagle usłyszał jakiś dziwny dźwięk. Długo się nie zastanawiając ubrał się w czerwony płaszczyk i wyszedł na zewnątrz. Pod krzaczkiem zobaczył malusieńkiego króliczka i od razu postanowił zaprosić go domu. Tyci króliczek powiedział, że nazywa się Uchatek. W domu Mały Króliczek okrył Uchatka kocem i poczęstował gorącą zupką. Kiedy zjadł już wszystko poczuł się bardzo senny i zasnął. Następnego dnia wstali bardzo wcześnie i zjedli wspólne śniadanie, które było dość obfite: siedem kanapek, jajko na miękko, jajko sadzone, kilogram marchewek i cztery pieczone banany. A po śniadaniu robili wszystko na co tylko mieli ochotę: biegali, skakali, lepili babki z piasku. Wszystkie te zajęcia były bardzo męczące, więc po pewnym czasie oba króliczki wylegiwały się na trawie i podziwiały chmury. Po odpoczynku postanowili pobawić się taczkami. Taczka, którą prowadził Mały Króliczek zawadziła o kamień i Uchatek wyleciał w powietrze i upadł na ziemię. Mały Króliczek szybko włożył fartuch lekarski i zbadał Uchatka. Na szczęście nic poważnego się nie stało. Wieczorem pograli w marchewkową grę, by potem położyć się do łóżeczek i zasnąć. Następnego dnia Mały Króliczek z przerażeniem zauważył, że nie ma przy nim Uchatka. Pomyślał, że to tylko sen i wpadł w panikę. Zaczął szukać swojego tyciego przyjaciela. Wszystkie króliczki lasu pomagały mu w poszukiwaniach. Nagle któryś z króliczków krzyknął, że domek Małego Króliczka się pali. Wszyscy szybko tam pobiegli. I …? Zakończenia Wam nie zdradzę.

Książeczka mówi o prawdziwej przyjaźni, którą każdy z nas chciałby przeżyć. Piękne ilustracje i styl tworzą wspaniałą i wartościową lekturę dla najmłodszych czytelników. Polecam.

4 komentarze:

  1. Bardzo ładna okładka, rzeczywiście od razu pomyslałam, że to musi być super bajeczka, taka pozytywna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozytywne bajeczki są potrzebne:)

      Usuń
  2. Jakie słodkie... Czasem aż mnie skręca, że nie mam już komu kupować takich śliczności:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem co czujesz. Ja nie mogłam się doczekać momentu,aż będę miała dla kogo zbierać takie ksiązki.Pozdrawiam

      Usuń