wtorek, 29 stycznia 2013

Na zakupy z Melą




Autor: Eva Eriksson
Tytuł: Mela na zakupach
Ilustracje: Eva Eriksson
Wydawnictwo: Zakamarki
Liczba stron: 28


Kolejna Zakamarkowa książka, która w ostatnim czasie trafiła w moje ręce. Tym razem chciałabym was zaprosić na wspólne zakupy razem małą świnką Melą. W końcu pierwsze zakupy to zaszczyt. Każdy czuje się wtedy bardziej dorosły, a dodatkowo pierwsze zakupy to duża odpowiedzialność. Kiedy myślę o zakupach, to od razu przypomina mi się historia, która miała miejsce tuż przed minionymi świętami Bożego Narodzenia. Mama wysłała mojego młodszego brata (lat 25) na mięsne zakupy do większego miasta. Dostał listę i dokładne wytyczne, co i gdzie. Miał m.in. kupić szynkę, taką żeby upiec, a potem ze smakiem zjeść. Jednak dla mojego brata nie było takie jasne. Wrócił z zakupów i zamiast boczku wędzonego, kupił surowy, a zamiast szynki, kupił 4 kg szynki kanapkowej. Zwykłej wędliny po prostu. Mama się załamała, a ja do dziś nie mogę przestać się śmiać, kiedy na stole pojawiły się ogromne kule szynki. To tyle tytułem wstępu. Miejmy nadzieję, że Mela poradzi sobie z zakupami o wiele lepiej.

Babcia wysłała Melę na zakupy do sklepu z warzywami. Mela była już dość duża i mądra, żeby wybrać się tak daleko od domu. Dostała od babci portmonetkę i miała jedynie kupić woreczek fasoli. Mela szła dumnie chodnikami miasteczka z portmonetką w ręce. Wszyscy widzieli, że idzie na zakupy. Przecież nie każdy jest taki duży i mądry, żeby chodzić na zakupy, jak Mela. W sklepie warzywnym był wielki tłok. Jedne panie wchodziły, inne wychodziły. Nikt nie zwracał uwagi na małą Melę. Wreszcie nadeszła kolejka Meli. Jednak Mela zapomniała, co miała kupić. Wiedziała, że miał to być woreczek, ale czego? Pani sprzedawczyni podpowiedziała jej, że może przyszła po worek ziemniaków? Meli wydawało się, że tak. Dostała więc wielki worek ziemniaków i wyszła ze sklepu. Wracała ta samą drogą, jednak ten woreczek był bardzo ciężki i nie miała już siły go dłużej nieść. Wróciła do domu zdyszana, a babcia złapała się za głowę. Mela powiedziała, że chciała fasolę, ale sprzedawczyni dała jej worek ziemniaków. Babcia bardzo się zdenerwowała i poszła do sprzedawczyni. A co się stało po powrocie babci?

Bardzo ciekawa historia, która uczy samodzielności, odpowiedzialności, a przede wszystkim, że nie warto kłamać i czasem trzeba się przyznać błędu. Najbardziej jednak podobały mi się ilustracje, trochę zamazane, czasem niedbałe. Polecam.

8 komentarzy:

  1. dużo dobrego słyszałam, a jeszcze w łapkach nie mieliśmy :) może ośmieliłaby Krzysia do samodzielnego złożenia zamówienia w sklepie? Na razie za każdym razem się wstydzi... no może czasem wydusi, że chce serek waniliowy albo loda :)

    OdpowiedzUsuń
  2. PS Aurelio, ja Ci chyba ostatecznie nie wysłałam maila z podziękowaniami za książkę!!! Dostałam maila zwrotnego jakiś czas temu, że mój list nie doszedł, a potem ciągle coś bylo na głowie... :( postaram się dziś napisać obszeniejszego :)))buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu nie zapzątaj sobie tym głowy :)

      Usuń
  3. O książka o Meli :) ... sama chętnie ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Melanio,nie masz wyboru,musisz poznac małą Melę :)

      Usuń
  4. jeszcze nie zapoznaliśmy się

    OdpowiedzUsuń