poniedziałek, 18 listopada 2013

Z serii: tyci ludzie...


 
 
Autor: Juan Arjona
Ilustracje: Lluisot
Tytuł:Antonino w walce z czasem
Wydawnictwo: Tako
Liczba stron: 28

 

Czy pięć minut to dużo czasu? Oczywiście wszystko zależy od tego, na co chcemy przeznaczyć te pięć minut. Na pewno uda nam się w tym czasie zrobić herbatę lub kawę, włączyć radio, wytrzeć nos, narysować jabłko dla dziecko czy pobiec do pobliskiego sklepiku po masło. W każdym razie na każdym kroku czas nas goni nieubłaganie. Są jednak takie sytuacje, kiedy pięć minut może nie wystarczyć albo wlecze się niczym osioł. Czy bohaterowi naszej małej książeczki uda się w ciągu pięciu minut uratować niedźwiedzia? Przeczytajcie i podziwiajcie piękne ilustracje.
 
 

Niewielkich rozmiarów książeczka skrywa w sobie wielką treść. Choć bohater – Antonino jest raczej małych rozmiarów. Jego wąsy i cztery włosy na głowie od razu wzbudziły mój zachwyt i sympatię. Antonino jak wielu z nas lubi spędzać czas na spacerach po lesie. Wącha kwiaty, obserwuje ptaki i napawa się pięknym krajobrazem. Wtedy czuje się bardzo zadowolony z siebie. Pewnego dnia słyszy dziwne dźwięki dobiegające z głębi lasu. Nie mógł pozostać obojętnym i od razu wyruszył w las, żeby sprawdzić, co się dzieje. Jego oczom ukazał się niedźwiedź, który nieszczęśliwie wpadł we wnyki. Antonino ani chwili się nie zastanawiał i postanowił biedaka uratować. Jednak czasu ma niewiele. Czy zdoła w ciągu pięciu minut przebiec przez las pełen niespodzianek i dotrzeć do szpitala? Nie zdradzę zakończenia.
 
 

Niezwykle ciekawa książeczka, która naprawdę trzyma w napięciu. Śledzimy małego człowieczka z wielkim niedźwiedziem na rękach jak przemierza leśne szuwary. Dobre serce bohatera okazuje się wielkim. Cudownie wiedzieć, że są w bajkach (i nie tylko) ludzie, którzy potrafią pomóc bezinteresownie. Proste i bardzo zabawne ilustracje wywołują uśmiech na każdej twarzy i dużej i małej. Najbardziej spodobały mi się miny bohaterów, ich zdziwienie, zaangażowanie, zaskoczenie, zadowolenie. Wspaniała historia, która wciągnie bez reszty małego czytelnika. Polecam i zapraszam na strony Motyli Książkowych.

8 komentarzy:

  1. Jak ja zawsze marzyłam, żeby czytać takie książeczki małemu rodzeństwu! Szkoda tylko, że go nie mam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to pora poczekać na własne dzieci :)

      Usuń
  2. To wartka akcja jest i ciekawa historia też - zatem będzie to dobra książka dla Staśka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Baaardzo :)Kochana książkę już wysłałam, więc oczekuj.

      Usuń