wtorek, 12 listopada 2013

Brzuszku mój malutki, rośnij duży okrąglutki...





Autor: Kęstutis Kasparavicius
Tytuł: Marchewiusz Wielki
Wydawnictwo: Martel
Liczba stron: 68
Rok wydania: 2010

 

 

Jak bardzo się ucieszyłam, kiedy mogłam po raz kolejny wrócić do książki autorstwa litewskiego autora i ilustratora w jednym- Kęstutisa Kasparaviciusa. Wcześniej pisałam Wam o Florianie ogrodniku, a tym razem zachęcam Was do wejścia w świat zwierząt, które czują i zachowują się jak ludzie. I tak jak ludzie marzą o rzeczach, które mogą całkowicie odmienić ich świat i to niestety, nie zawsze na dobre.

 

Głównym bohaterem tej baśniowej opowieści jest Zając Marchewka, który w krótkim czasie zamienia się w Marchewiusza Wielkiego. Niestety często poszukujemy swoich idoli, wzorów i zmieniamy się, zatracamy prawdziwe ja. Choć z początku wszystko wydaje się takie proste. Zając postanawia zostać wielkim zającem, tak jak jego sąsiad Niedźwiedź. Aby tego dokonać zjada codziennie słodkie bułeczki, ciasta, lody... Zdrowe marchewki zamienia na smakołyki. I rośnie każdego dnia coraz bardziej. I niestety staje się Marchewiuszem Wielkim, a nawet ogromniastym. Czy decyzja zająca, aby upodobnić się do niedźwiedzia była słuszna? Dopiero kiedy na jego drodze staje mała Króliczka postanawia z jej pomocą wrócić do formy. Nie pomogą tutaj żadne czary i magia, tylko ciężka i żmudna praca, która się opłaci. Jeśli jesteście ciekawi jak zakończy się cała historia, to przeczytajcie koniecznie.

 

Mądra historia, o tym, że w życiu zawsze powinniśmy pozostać sobą i nie upodabniać się do kogoś za wszelka cenę, bo możemy stracić cos bardzo cennego- własną duszę. A tego chyba nikt z nas nie chce. Zając po czasie wszystko sobie uświadomił i tylko dzięki wysiłkowi i codziennej pracy wrócił do swoich normalnych rozmiarów. Pouczająca opowieść, którą polecam wszystkim.

 

6 komentarzy:

  1. Ciekawa książeczka. Fabuła przypomina mi nieco wiersz Ludwika J. Kerna o pewnej żabie, co chciała być tak wielka jak wół. Żaba skończyła tragicznie - pękła. Zając, widzę, miał więcej szczęścia. Ciekawa jestem ilustracji, czy są utrzymane w takim stylu jak okładka? Jeśli tak, to super.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka to tylko wstęp do cudownych ilustracji. W dalszej części są utrzymane w podobnym tonie.

      Usuń
  2. Zbliżają się Mikołajki,a książeczka jak znalazł na prezent :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje się być wartościowa dla malucha. Warto się rozejrzeć przed mikołajkami. Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, bo ilustracje są naprawdę magiczne.

      Usuń