poniedziałek, 9 września 2013

Przytulaski


 
 
 
 
 
Autor: Przemysław Wechterowicz
Ilustracje: Emilia Dziubak
Tytuł: Proszę mnie przytulić.
Wydawnictwo: Ezop
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 36

 

Kiedy mijamy na ulicy kogoś, kto uśmiecha się od ucha do ucha, to pierwsze słowo, które przychodzi nam do głowy to- wariat. A jeśli do tego jeszcze podśpiewuje, to już świr, którego powinni zamknąć w szpitalu psychiatrycznym. Dlaczego tak reagujemy i przechodzimy obojętnie? (oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy tak robią). A może wystarczy odwzajemnić uśmiech? Nie wiem jak zachowaliby się ludzie, gdyby nagle ktoś do nich podszedł i zapytał uprzejmie, czy może ich przytulić. Chociaż z tego, co wiem, to jest taki dzień w roku, kiedy spotyka się grupa ludzi i przytulają wszystkich chętnych przechodniów. W końcu tulenie jest takie przyjemne i jednocześnie wyraża mnóstwo uczuć i emocji. A co Wy byście zrobili, gdyby podczas spaceru pewien niedźwiadek duży i mały, chciał Was przytulić?
 
 
 

 

Tata niedźwiadek wraz z synkiem postanawiają sprawić, żeby dla wszystkich leśnych zwierząt dzień był bardzo udany. Co można zrobić w takiej sytuacji? To proste, wystarczy się przytulić i podzielić radością. W końcu taki przytulas od razu poprawia humor i podnosi na duchu. A wiedzą o tym najlepiej dzieci, które odczuwają naturalną chęć do przytulania. Mam nadzieję, że Wy, drodzy rodzice, nie odmawiacie tego swoim pociechom? Wróćmy do niedźwiadków. Wyruszają więc na spacer po lesie z misją przytulenia wszystkich zwierząt napotkanych po drodze. Pan Bóbr był nieco zdziwiony zachowaniem swoich sąsiadów, jednak po całym dniu pracy, uznał, że było to bardzo miłe ze strony niedźwiedzi. Panna Łasica była bardzo wzruszona, króliczki nie mogły uwierzyć w swoje szczęście, a wilk był taki oszołomiony, że nawet nie zauważył przechodzącej dziewczynki w czerwonej czapeczce? Czyżby Czerwony Kapturek spacerował przez las niedźwiedzi? Ojciec z synem maszerowali sobie dalej i przytulili nawet starego łosia, anakondę, która przybyła w odwiedziny do zaskrońca. W drodze powrotnej na przytulenie załapały się warchlaki, jelonki. Wyściskali chyba wszystkie zwierzęta w całym lesie. O nie! Jednak o kimś zapomnieli. Wiecie może o kim?



 

Mądra opowieść o dzieleniu się radością. O przytulaniu, które sprawia, że każdy dzień wydaje się bardziej kolorowy. Autor zwraca uwagę na bardzo prosty sposób poprawienia humoru. W dodatku sposób, który absolutnie nic nas nie kosztuje. Do tego piękny tekst został doskonale zilustrowany przez Emilię Dziubak, z którą ostatnio często się spotykam. Ilustracje lekko zabawne rozbudzają dziecięcą wyobraźnię. Naprawdę warto kupić dziecku tę książkę.Znajdziecie ją na przykład tutaj. I jeszcze jedno: przytulajcie się jak najczęściej.
 
 

6 komentarzy:

  1. Ja bym musiała przeczytać tę książeczkę mężowi może by mnie częściej przytulał :)
    Żartuję oczywiście :)
    Pierwsza ilustracja, którą wkleiłaś w poście jest najpiękniejsza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje,że mąż nie zaniedbuje swoich obowiązków :)
      Pierwsza ilustracja jest naprawdę świetna.

      Usuń
  2. skojarzyło mi się od razu z ESD - eksperymenalny sygnał dobra - z Musierowicz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O faktycznie :)Ostatnio jakoś kiepsko u mnie ze skojarzeniami.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. I dla takich ilustracji warto żyć :)

      Usuń