wtorek, 19 sierpnia 2014

Jaaaaaa znowu liczby!!!







 
Autor: Bardos Magali
Ilustracje: Bardos Magali
Tytuł: Liczę do 100
Wydawnictwo: Babaryba
Liczba stron: 100

 

 

Jejku, jejunciu kiedy widzę cyfry to drżę i po prostu panikuję, więc przez jakiś czas nawet bałam się zajrzeć do tej książki. No wiem, że to głupie, w końcu dorosła jestem. Przynajmniej mój dowód osobisty to potwierdza. Niestety liczby i wszystko co jest z nimi związane po prostu mnie przeraża. I mam to już od najmłodszych lat. Aż strach pomyśleć, że teraz w pracy nawet przez moje ręce przechodzą jakieś faktury. Oby tylko mój pracodawca nie dowiedział się o mojej fobii, bo tak to trzeba nazwać. Co za zbieg okoliczności, że książka pod przerażającym tytułem Liczę do stu ma STO stron! Jako małe dziecko liczyć jako tako lubiłam, gorzej wyglądała sytuacja, kiedy trzeba było coś z tymi liczbami zrobić: dodać, pomnożyć albo, nie daj Boże, podzielić. Teraz kiedy mam dzieci i jestem matką, wiem że przede mną momenty, w których będę musiała zmierzyć się z tą matematyką. Póki co nauka mojej córce idzie opornie. O dziwo, lepiej liczy po czesku (zboczenie zawodowe) niż po polsku. Zawsze po liczbie trzy, mówi osiem albo dzisiętnaście. No cóż sukcesem pedagogicznym nie mogę się pochwalić.
 
 









 

 

Wydawnictwo Babaryba darzę dużym sentymentem, więc doszłam do wniosku, że może książka wcale nie będzie taka zła. Na rynku pełno jest badziewnych i tandetnych książeczek, które twierdzą, że są pomocne w nauce liczenia.  Ale ile małe dziecko może liczyć piesków, kotków czy jabłuszek. Policzyć i zaznaczyć w kółeczko odpowiednią odpowiedź. Przecież można oszaleć! Tutaj oprócz zlicznia różnych ciast, drzew, wagonów, figur geometrycznych, guzików czy ślimaków mamy ciekawą historię misiów, które z lasu trafiły do miasta. I po kolei śledzimy ich dalsze losy i przygody. No i liczymy. Wszystko zaczyna się niewinnie, tak do dwudziestu daję radę potem się gubię. Z każdą stroną przybywa przedmiotów, w pewnym momencie czujemy się wręcz zawaleni tą ilością. Jednak nie ma co się poddawać. Obrazy i liczby tworzą znakomitą historię, która wciąga. Zresztą sami zobaczcie te ilustracje, po prostu magia.

 

Książkę kupicie TU.

4 komentarze:

  1. fantastyczne, energetyczne kolory! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje dziecię też mówi one, two, three i OSIEM. co jest z ta ósemka sama nie wiem

    OdpowiedzUsuń